You say that I’m kinda difficult
But it’s always someone else’s fault
But it’s always someone else’s fault
- Adam… - zatrzymujesz się i
patrzysz w jego szare tęczówki. – Mi niczego nie brakuje, ani nikogo nie będę
szukać. Ja po prostu mam taki styl życia. Wiem, że mało komu się to podoba,
tobie pewnie też nie. Masz dwa wyjścia: albo to akceptujesz i nie prawisz mi
wykładów, albo nie i kończymy znajomość.
Musiałaś postawić sprawę jasno.
Może i zależało ci na jego przyjaźni, lecz nie mogłaś pozwolić, żeby panoszył
się w twoim świecie. Miałaś swoje priorytety, a wolność wciąż zajmowała
pierwsze miejsce.
- Okej – zgadza się. – W takim
razie koniec z wykładami.
Uśmiechasz się do niego. Cieszy
cię, że podjął właśnie taką decyzję. I cieszy cię, że się nie wahał. Widocznie
nie tylko tobie zależało na tej znajomości.
- A powiesz mi jak to wszystko się
zaczęło?
- Z tym chodzeniem do klubów? –
upewniasz się, a Kanadyjczyk kiwa głową. – Pierwszy raz weszłam na dyskotekę w
gimnazjum. Na początku chodziło tylko o zabawę. W trzeciej klasie zgadałam się
z koleżanką z równoległej klasy, Pauliną. Ona mi pokazała, że impreza może mieć
inne oblicze. I spodobało mi się. Później poznałam inne dziewczyny, które też
lubiły wyrywać chłopaków. Stworzyłyśmy paczkę, zaczęłyśmy jeździć na dyskoteki
razem. Aż do dziś.
- Ta Paulina cię sprowadziła na
złą drogę. To nie był twój pomysł.
- Ale moja decyzja – mówisz sucho.
– Miało być bez kazań.
- To nie było kazanie tylko opinia
– zauważył.
- No dobra – zgadzasz się.
Przez chwilę spacerujecie w
milczeniu. Dręczy cię jedno pytanie i cały czas zastanawiasz się czy je zadać.
Boisz się usłyszeć odpowiedzi, a jednocześnie jesteś jej ciekawa. W końcu
jednak to drugie zwycięża, więc odzywasz się niepewnie:
- Bardzo straciłam w twoich
oczach?
- Przez to, że opowiedziałaś mi o
swoim stylu życia? – zerka na ciebie. – Candi, ja wiedziałem, że tak się
zachowujesz. Chciałem tylko zrozumieć dlaczego. Więc odpowiadając na twoje
pytanie: nie, nie straciłaś.
Nie do końca zadowala cię
wypowiedź szatyna. Nadal nie wiedziałaś na czym stoisz. Nie znałaś jego opinii.
Nie zdobywasz się jednak na odwagę, aby spytać go wprost co o tobie myśli.
Zupełnie jak nie ty.
***
Rozpoczął się październik, a wraz
z nim rozgrywki ligowe oraz twoje studia. W twoich rozmowach z Simacem częściej
pojawiają się te dwa tematy. On opowiada ci o zbliżających się meczach PlusLigi
i przeciwnikach Zaksy, a ty jemu mówisz o wykładowcach, z którymi masz zajęcia
w nowym semestrze. Po kilku pogawędkach na nowo zaczynasz orientować się w
siatkówce. Rok temu o taką wiedzę zadbał Gordon, a teraz dołączył do niego twój
sąsiad.
Nowy rok akademicki jest też
okazją do tego, aby chłopak po raz pierwszy zaopiekował się Simbą. Na pierwszy
weekend października miałaś zaplanowany zjazd. Od początku jednak nie wątpiłaś,
że poradzi sobie świetnie i rzeczywiście nie myliłaś się.
Drugi weekend był z kolei ważny
dla zawodnika. W sobotę Zaksa rozgrywała pierwszy mecz sezonu. Mimo, że Adam
się do tego nie przyznawał, widziałaś po nim, że jest tym wydarzeniem nieco
podekscytowany i zestresowany jednocześnie. Najlepszym dowodem na to był fakt,
że na porannym spacerze Kanadyjczyk ani razu nie wspomina o grze. Zupełnie
jakby nie miał nic wspólnego ze sportem.
- Na pewno wygracie – odzywasz
się, gdy kierujecie się już do domu. – Jutro mi powiesz jak było.
- Jutro? – powtarza zdziwiony. –
Przecież będziemy się widzieć dzisiaj. Do ósmej ten mecz już dawno się skończy
i wrócę do mieszkania.
- Tak wiem. Miałam na myśli to, że
idę dzisiaj na imprezę i dlatego wyprowadzę Simbę jakoś wcześniej.
- No spoko, to widzimy się jutro
wieczorem – uśmiecha się.
- Jutro rano – poprawiasz go.
- A wstaniesz? – rzuca ci
rozbawione spojrzenie.
- Zawsze wstaję! – prychasz.
Szatyn wygląda i zachowuje się
jakby nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. Czemu spodziewałaś się spojrzenia
pełnego wyrzutu albo jęku zawodu? Przecież on wie jak się zachowujesz. Obiecał
ci, że nie będzie się wtrącał do tej części twojego życia. Powinnaś być
zadowolona, że zareagował w taki, a nie inny sposób. Dlaczego więc czujesz się
źle?
Kilka minut później rozstajecie
się, lecz twoje myśli przez cały dzień krążą przy środkowym. Jest ci jakoś…
dziwnie. Nie potrafisz tego zidentyfikować. Miotasz się po pokojach z kąta w
kąt, czując, że coś zrobiłaś źle. W przeciągu sześciu czy siedmiu godzin
krystalizuje się w tobie plan. I kiedy już w końcu wiesz jak się zachować,
jesteś nieco przerażona własnym pomysłem. On był niedorzeczny. Nigdy nic
takiego nie miało miejsca. To po prostu jakaś… abstrakcja. Ale zdawałaś
sobie sprawę, że trafiłaś w sedno.
Musiałaś zrezygnować z imprezy.
Mimo, że zdobywanie facetów było twoją ulubioną rozrywką, dzisiaj nie powinnaś
sobie na nią pozwolić. Tylko w ten sposób mogłaś uspokoić swoje emocje, choć
nie umiałaś ich nazwać. Nie miałaś wyrzutów sumienia, chodziło o coś innego. Czułaś,
że to z Adamem masz spędzić dzisiejszy wieczór. Przecież to był dla niego ważny
dzień. Ale w tym wszystkim było jeszcze coś. Jeśli rzeczywiście odmówisz
pójścia na imprezę, nie zrobisz tego dla niego, tylko dla siebie. To nie Simac
potrzebował ciebie. Było na odwrót. To ty chciałaś się z nim spotkać zamiast wyrywać
nieznajomych na jedną noc. Świadomość tego faktu ciąży. Nie wiesz jak to
interpretować, lecz wiesz, że nigdy się tak nie zachowywałaś. Jeśli
rzeczywiście to zrobisz, coś się nieodwracalnie zmieni w twoim życiu. Nawet,
jeżeli będzie to jednorazowy incydent.
Bałaś się podjąć decyzję. Wahałaś
się między tym co dyktował ci rozum, a tym, co nakazywało serce. I w ogóle, co
powiedziałabyś Paulinie? Prawdę? Przyjaciółka by cię wyśmiała, a nie chciałaś
tego. Byłaś taka sama, tylko ten jeden, jedyny raz…
Candice, czy wiesz, że plączesz
się w swoich rozmyślaniach?
***
Mina środkowego cię rozkłada na
łopatki. Parskasz śmiechem i posyłasz mu uśmiech.
- Siemka! – witasz się radośnie.
- Candi? Miałaś być na imprezie.
- Miałam – zgadzasz się, zamykając
za sobą drzwi.
- Komuś coś się stało?
- Nie. Po prostu zrezygnowałam –
przyznajesz, nonszalancko wzruszając ramionami.
Przywołujesz maskę obojętności. No
bo przecież nie przyznasz mu, że cały dzień dręczyłaś się co zrobić z tym
fantem. Co to to nie!
- Źle się czujesz? – zapytał z
troską.
- Właśnie tak powiedziałam
Paulinie Wyszłoby na to samo, gdybym jej wyznała, że nie mam ochoty jechać na
tą dyskotekę – wyjaśniasz.
Chłopak patrzy na ciebie nieufnie.
Ewidentnie nie kupił twojego kłamstewka.
- Ty nie masz ochoty?
- Wolałam spotkać się z tobą –
przyznajesz w końcu. – To źle? Miałeś w końcu pierwszy mecz sezonu, to dosyć
ważne, no nie? I zdarza się tylko raz, a na imprezę mogę iść codziennie.
Uśmiech Kanadyjczyka wynagradza ci
wszystkie nieprzyjemne chwile tego dnia. Widzisz, że cieszy się, że z nim
jesteś. Oczywiście, zdajesz sobie sprawę, że wszystko rozgrywa się na stopie
przyjacielskiej, ale tobie przecież zależy na waszej przyjaźni.
- Świetnie, że się widzimy –
stwierdza. – Paulinie naprawdę powiedziałaś, że się źle czujesz?
- Nie bierz tego do siebie –
prosisz. – Ona by nie zrozumiała. Gdybym jej powiedziała, że chcę porozmawiać z
tobą, ona i tak uznałaby, że źle się czuję. Nie wiem, czy uwierzysz, ale
Paulina jest jeszcze większą imprezowiczką niż ja. Jest jeszcze bardziej
niereformowalna.
- W porządku. To co, opowiedzieć
ci o meczu? – proponuje.
- No jasne!
***
Miałaś rację. Jedna niewinna
decyzja zmieniła więcej niż mogłaś przypuszczać. Od kiedy zrezygnowałaś tamtej
soboty z imprezy na rzecz rozmowy z Simacem, zaczęłaś inaczej patrzeć na zabawę
z koleżankami. Nie byłaś na imprezie (co wcześniej w ogóle nie mieściło ci się
w głowie, że mogłabyś ją odpuścić), a świat się nie zawalił. Gdy później
Paulina mówiła ci co przegapiłaś, wcale nie umierałaś z zazdrości. A wręcz
utwierdziłaś się w przekonaniu, że podjęłaś dobrą decyzję. Na tamtej dyskotece
nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Wszystkie były do siebie podobne. Jasne,
że się dobrze na nich bawiłaś, ale… z Adamem przecież też nie było nudno.
Stopniowo coraz częściej rezygnowałaś z tych wyjazdów. Wymyślałaś coraz lepsze
wymówki: praca, nauka, złe samopoczucie, awarie w mieszkaniu… Zaskakiwała cię
własna kreatywność. Co prawda bałaś się momentu gdy Paulina albo któraś z dziewczyn
zorientuje się w twoich kłamstwach. Nie za bardzo wyobrażałaś sobie jak im
przyznać, że robisz to dla przyjaciela. Wiedziałaś, że tego nie zrozumieją, ale
nie chciałaś też się z nimi kłócić. Byłaś w potrzasku i miałaś nadzieję, że to
wyznanie prawdy nigdy nie nastąpi.
W końcu jednak wpadłaś na genialny
pomysł. Sprzedałaś Paulinie jeszcze jedno kłamstwo. Powiedziałaś jej, że ze
względu na problemy finansowe musisz całkowicie zrezygnować z imprezowania.
Przyjaciółka uwierzyła i tak oto jakoś w połowie listopada uwolniłaś się od
wyjazdów.
Jakoś strasznie szybko wszystko tu się dzieje... Dopiero co Candi próbowała zaciągnąć Adama do łóżka, a teraz rezygnuje dla niego z imprez. Nie jestem przyzwyczajona do tak szybkiego rozwoju akcji (w moich wielowątkowych opowiadaniach czasami trzeba czekać dziesięć rozdziałów aż dana para się w ogóle ze sobą zapozna), ale mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza :)
Nie wolno, tylko szybko i ja to lubię :) I ciekawa jestem jak to dalej będzie, a... czy Gordonek nie jest zazdrosny, że jako przyjaciel poszedł w "odstawkę"? ;> (rozumiem, że Gordonkowa szczęśliwa, no aleee :P )
OdpowiedzUsuńBuziaki ;)
Pewnie, że nie przeszkadza. To pokazuje jak człowiek potrafi się zmienić pod wpływem drugiego człowieka:) a tu to widać jak na dłoni:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
niedostepni-dla-siebie.blogspot.com
Ja to jak zwykle szukam drugiego dna ale czy ona czasem nie usypia czujności Adama? Nie! Niedorzeczny pomysł prawda? Bardziej pasuje mi to, że poprostu powoli się w nim zakochuje i schodzi na drogę cnoty!! O to mi się bardziej podoba!
OdpowiedzUsuńKlaszczę jej brawo dla 'takich' poświęceń na rzecz Adama.
OdpowiedzUsuńKolejną cechą Adama jest tolerancja. Mimo że nie podoba mu się styl życia Candice potrafi to uszanować :) hehe potrafi też pociągnąć ją za język :p wyjaśniło się dzięki temu skąd w ogóle wzięło się jej to wyrywanie facetów. To ciekawe, że sama na to nie wpadła, byłam przekonana ze to jej autorski pomysł :P
OdpowiedzUsuńWidać, że zaczyna jej zależeć na Adamie bo obawia się jego opinii. O kolejna imprezka :D ciekawe czy będzie jej tak dobrze szło jak przed poznaniem Simaca :) jak to nie będzie imprezy? :O halo, Candice tu ziemia :P szybko ją dopadł ten dziwny stan... w sumie spodziewałam sie ze skapnie się dopiero w łóżku z jakimś typkiem i ucieknie :P To na prawdę dziwnie brzmi że nie ma ochoty na zabawę :P w sumie myślałam, że pojawi się ne meczu. Ale taka rozmowa w domu chyba jednak jest lepsza. Bardziej ich do siebie zbliży :)
Ta dziewczyna już wcześniej wykazała się kreatywnością więc i tym razem nie ma problemów. To niesamowite, że teraz za każdym razem rezygnuje z pójścia do klubu. Pewnie koleżanki w końcu się zorientują, że coś jest nie tak. O, problem z kasą to dobra myśl. Jednak wjazd na imprezę kosztuje. Frajera przecież znajduje sie dopiero w środku :P
:* :*
To się nazywa poświęcenie :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na małą niespodziankę, bonusik, którego sama jestem ciekawa. Jeżeli jeszcze nie masz mnie dosyć, to zapraszam na krótką, piotrkowo nowakowską historię: http://tylko-tobie.blogspot.com/. Jeżeli nie masz ochoty, to proszę o informacje, z góry przepraszam. Pozdrawiam serdecznie, Kajdi. :*
Jeju jest naprawdę świetnie. Świetnie ukazałaś tą przemianę Candice . Miłość naprawdę ma ogromną siłę i ta też jest tym razem. Nie łatwo porzucić swoje dotychczasowe życie i zacząć żyć na nowo.Podoba mi się,że Candi zdecydowała pozostać z Adam w tym jakże ważnym dla niego momencie.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na nowy rozdział na jestes-wszystkim-czego-potrzebuje.blogspot.com
Buziaki
Zostaje :*** Świetny rozdział czekam na kolejny :*
OdpowiedzUsuńNo właśnie nie przyzwyczajona jestem u Ciebie do takiej szybkiej akcji xp hahaha
OdpowiedzUsuńale przecież ona już jest w nim zakochana :D